djf

Autoryzowany Dealer DJI w Polsce

do kasy suma: 0,00 zł
wyszukiwarka zaawansowana
Dronosfera #25 - Chińska latająca bomba
Dronosfera #25 - Chińska latająca bomba

Rynek dronowy znów lekko się zatrząsnął i nie wiadomo czy to strachliwe drganie konkurencji, czy stan przedzawałowy. Wszystko przez największego chińskiego producenta smartfonów, który na lokalnym rynku dosłownie zgniótł Samsunga i Apple. Mowa oczywiście o Xiaomi, firmie której polityka cenowa spędza sen z powiek producentom smartfonów, ale ostatnio także GoPro.

Skończył się czas rezerwacji technologii dla największego amerykańskiego producenta kamer sportowych i od razu Chińczycy pokazali się z nową kamerą Xiaoyi (spółka córka Xiaomi). Parametrowo to ta sama kamera co HERO4 Black, której klatkaż i pełnowartościowe 4K gwarantował procesor Ambarella A7. Dokładnie ten sam jest w Xiaoyi 4K, która w przeciwieństwie do Blacka ma już wbudowany ekran z czytelnym menu w języku angielskim. Chińczycy odrobili lekcję i nie zdarzają się już krzaczki wychodzące przy tłumaczeniu softa na język angielski.


Xiaomi wsławiło się też przede wszystkim polityką cenową, która dla konsumentów jest więcej niż atrakcyjna. Bezpośredni konkurent kamer GoPro jest tańszy prawie 3-krotnie, podobnie jest ze smartfonami. Co więcej parę dni temu mieliśmy okazję zobaczyć premierowy pokaz pierwszego drona od chińskiego giganta elektronicznego – Xiaomi Mi Drone. Oczywiście podwykonawcą nie jest Xiaomi, które tylko reklamuje brandem produkt wykonany przez firmę FlyMi należącą do spółki.

Pora więc przyjrzeć się samemu produktowi, po tym jak kurz i emocje opadły bezpośrednio po premierze i pojawiły się nagrania, które pozwalają na ocenienie jakości samego nagrania z kamery pod dronem. Do dyspozycji będziemy mieli dwie opcje – wersję FullHD 60FPS z matrycą 16MP oraz wersję 4K, która pojawi się pod koniec lipca w formie beta testów. Ta ostatnia będzie posiadać matrycę 12MP, ale także możliwość zapisu filmu w formacie Adobe DNG RAW.  Dodatkowo dron stabilizowany jest na podstawie koordynatów opierających się o moduł GPS i GLONASS. Brzmi bardzo obiecująco, jeżeli do tego dodamy 27 min deklarowanego przez producenta czasu lotu, oraz cenę na poziomie 380-460$. Oczywiście banggood, aliexpress i inne strony prowadzą sprzedaż, ale przy doliczeniu VATu i cła cena może wzrosnąć do poziomu 2,5 tys. czyli około tyle ile teraz musimy wydać na DJI P3 Standard.


I na tym kończą się póki co superlatywy nt. Mi Drone, bo sama firma zaliczyła kilka wpadek od momentu premiery drona. Po pierwsze prezentacja za pomocą live broadcastu, które bardziej wyglądało jak orędzie komunistycznych władz, niż premiera elektroniki użytkowej, która ma zepchnąć w niebyt DJI. Po drugie sytuacja, dzięki której najbardziej zawrzało w internecie odnośnie nowego chińskiego drona, a mianowicie jego efektowne lądowanie z dużej wysokości. Dron stracił kontrolę i zwalił się na ziemię, dzięki czemu szybko uzyskał przydomek Latającej Bomby. Link do nagrania zamieszczam na dole materiału.

W sieci pojawiają się także pierwsze filmy, które pokazują, że kamera w Mi Drone posiada większy kąt widzenia, niż ta w DJI Phantom 3 i 4, co skutkuje większą dystorsją materiału w punkcie horyzontalnym, a także efekt beczki, który widać poniżej. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Xiaomi odrobi lekcję i poprawi te elementy w następnych seriach produkcyjnych.   W końcu DJI też na początku uwielbiały uciekać od właściciela, więc choroby wieku dziecięcego dotyczą nawet największych graczy.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl